Sprawdzenie klienta i prywatność.

Autor: Grzegorz Patynek

Data: 4-11-2018

Jest to podstawowy artykuł, na całkowicie podstawowym poziomie. Mimo, że na codzień zajmuję się tworzeniem stron internetowych dla klientów oraz pracą na zasadzie b2b, dla firm informatycznych, postanowiłem w wolnym czasie napisać co nieco informacji na temat tego, w jaki sposób ja się poruszam w dzisiejszym świecie technologii. Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten moment, by skonsolidować swoją wiedzę z USA z bieżącą wiedzą w Polsce, nad Bałtykiem. Wiem, że osoby czytające ten post, są już lub były w roku 2018 i mówią lub rozumieją język polski. Otóż część swojej wiedzy posiadam z internetu, z reguły czytam w języku angielskim i mam taki wyznacznik, że język angielski razy reputacja strony, na której to czytam. Większość ludzi, czytając mój artykuł może mnie nazwać totalnym idiotą i zacofanym człowiekiem. No ale nie ja to wymyśliłem. Powtarzam słowa Doktora Honoris Causa wielu uczelni Dr. Richarda Stallmana i cytuję artykuły na tematy specjalistyczne. A jednak chce trafić do ogółu. I mimo że wytwarzam oprogramowanie i mógłbym się zamknąć w swoich klapkach na oczach, to jednak mam potrzebę podzielić się kilkoma poglądami, które od kiedy zacząłem stosować, zmieniły moje życie bardzo pozytywnie.

Ma to być delikatny artykuł o sprawdzeniu kogoś. I zarazem prywatności. No tak, mamy konto na facebook, ono odzwierciedla kim jesteśmy. To oczywiste prawda? Chcemy kogoś sprawdzić – wchodzimy na jego konto na facebook, szukamy w google. No tak. Są jeszcze dwa narzędzia, które mogą nam to ułatwić. Zanim jednak do nich przejdę, chciałbym powiedzieć, dlaczego facebook jest zły.

M.in. dlatego, że logujemy się tam prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Policja, mafia, ktokolwiek, może śledzić nasze poczynania. Dołączając do facebooka, należysz do grona śledzących i śledzonych przez inne osoby. Po co to ? Dalej, mówisz, że Twoja firma, nie może istnieć bez facebooka. A co jeśli utworzysz tylko sam fanpage, z linkiem do swojej strony internetowej i ogłosisz, że wszelkie informacje znajdziecie na mojej stronie internetowej. Kto jest właścicielem strony ? Wy. Facebook jako firma się rozrosła i ma bardzo dużą władzę, której nikt nie kontroluje, dlatego sam osobiście, mimo niekiedy powrotów, mimo tęsknoty za znajomymi, jednak nie używam facebooka. Wtedy czuję się wolny i o wolność tutaj chodzi. I nie słucham tekstów, typu trzeba iśc z duchem czasu etc. Jakoś sobie radzę, tylko spędzam swoje życie w piękny sposób a nie muszę tego widzieć później na zdjęciu i mieć kilkunastu polubień . Podobnie sprawa się ma z instagramem i prywatnością. Tu nie chodzi o to, że to jest złe czy coś nawet. Tylko używając tego, uzależniając się w pewien sposób, w pewnym momencie mam związane ręce. Bo facebook jest własnością firmy a nie moją i ona zdecyduje co ma być dalej z tym portalem. Że, żeby przeglądać posty znajomych, musisz dodać więcej znajomych. Że w komunikatorach internetowych są autouzupełniane teksty. Podkreślane dni tygodnia. A ja akurat tego nie chcę, dlatego nie używam. Już nie mówię o przypadkach politycznych etc. bo to w ogóle inna sprawa. Podobnie netflix. Netflix zamyka grono odbiorców w odbiorcach płacących abonament. Nie możesz mieć filmu na własność, tylko płacisz za miesiąc i gdy przystaniesz płacić, to film już nie jest Twój. Dlatego słucham rad Dr. Richarda Stallmana i nie używam tych serwisów. Co znalazłem w sieci ostatnio, odnośnie szkolenia na temat komunikacji i negocjacji, to ciekawa strona do sprawdzania osób w sieci, potencjalnych klientów. pipl.com

Wpisujemy imię, nazwisko bądź telefon osoby i dostajemy o niej informacje. Czasem sporadyczne, ale może się przydać.

Drugie narzędzie o którym wspominałem to nikto. Nikto Musimy mieć raczej Linuxa. Jeśli ktoś chciałby mieć Linuxa, „do zadań specjalnych” wystarczy stary 10 letni laptop i płyta z jedną z dystrybucji, np. Ubuntu - pomijam fakt, że ubuntu wysyła dane wpisywane w wyszukiwanie do ich serwera a potem oferuje produkty pokrewne z serwisu amazon. No po prostu tak jest, podobnie jak procesory intel od i3 w góre, są podatne na zdalne przesyłanie komórek pamięci z komputera do serwera, nawet w trybie uśpienia.

Powrót do strony głównej

UIPG

Twój solidny partner w biznesie